Szukaj
2018-06-03

WIADOMOŚCI

Coraz bliżej wojny handlowej między USA i UE

Zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami z końcem maja Waszyngton wprowadził w życie 10-proc. cło na wyroby aluminiowe oraz 25-proc. na wyroby stalowe. Cła dotyczą wyrobów nie tylko z państw Unii Europejskiej, ale także z Kanady i Meksyku. Amerykanie zdecydowali się nie wprowadzać ceł jedynie w przypadku Australii i Argentyny.

USA zapowiedziały nowe cła na stal i aluminium w oparciu o przepisy swojego prawa wewnętrznego, tzw. Section 232, jeszcze w marcu br. W przypadku części państw odroczyły wprowadzenie w życie przepisów do końca maja 2018 r. Dotyczyło to m.in. państw Unii Europejskiej, której liderzy po cichu liczyli, iż Amerykanie finalnie w ogóle nie zdecydują się na uderzenie w Unię. Tak się jednak nie stało.

– Na tym etapie nie mam żadnych powodów, aby być optymistą – mówi Pierre Moscovici, unijny komisarz ds. gospodarczych. Zapowiedział, że w najbliższych dniach Bruksela ogłosi swoją odpowiedź na amerykańskie cła. Europejska odpowiedź ma być adekwatna do strat poniesionych przez europejskich eksporterów wyrobów stalowych i aluminiowych. Szacuje się, że jedynie europejski przemysł aluminiowy straci na 10-proc. amerykańskim cle 1,2 mld euro. Spekuluje się więc, że w ramach kontrodpowiedzi Unia nałoży cło m.in. na amerykańskie motocykle oraz część produktów rolnych.

Na nowych amerykańskich przepisach największe bezpośrednie straty podniosą kraje takie, jak Niemcy czy Francja. Dlatego już w piątek Unia Europejska skierowała wniosek o konsultacje w sprawie ceł z Amerykanami do Światowej Organizacji Handlu (WTO).

– Polska nie straci na wprowadzeniu przez USA ceł, ponieważ nasz eksport do Stanów Zjednoczonych jest znikomy i nasz rynek tego nie odczuje, ale odczuje to rynek europejski – twierdzi polska minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz. Dodała ona jednak, że Polska będzie wspierać w tym sporze Unię Europejską.

W 2017 r. wartość polskiego eksportu wyrobów aluminiowych do USA wyniosła 41,7 mln dol. w porównaniu z 23,3 mln dol. rok wcześniej. Ponad połowę tego eksportu stanowiły systemy aluminiowe. Dynamiczny wzrost eksportu wyrobów z aluminium jest w dużej mierze zasługa Grupy Kęty.

W przypadku stali bezpośredni eksport z Polski do USA jest dużo mniejszy. W ub.r. wysłaliśmy do Stanów Zjednoczonych wyroby stalowe za jedynie 8,8 mln dol. w porównaniu z 5,8 mln dol. w 2017 r.

Polskie firmy w znacznie większym stopniu odczują amerykańskie cła w sposób pośredni – jako poddostawcy firm europejskich eksportujących do USA. Dotyczyć to będzie m.in. przemysłu motoryzacyjnego, a więc także polskich dostawców części. Koncern Volkswagen zapowiedział już, że w związku z nowymi cłami będzie zmuszony w większym stopniu kupować stal w Stanach Zjednoczonych (dotyczy to jednak amerykańskich montowni tej firmy).

Temat ceł prawdopodobnie zdominuje najbliższy szczyt państw G7, który odbędzie się w nadchodzącym tygodniu w Kanadzie. W odróżnieniu od poprzednich spotkań G7 podczas najbliższego wszyscy uczestnicy G7 będą przeciwko USA.

Ekonomiści są zdania, że największe straty na decyzji administracji Donalda Trumpa poniosą sami Amerykanie. Cła oznaczają bowiem wyższe ceny wyrobów stalowych i aluminiowych na rynku amerykańskim, które już teraz są jednymi z najwyższych na świecie. Dotyczy to nie tylko aluminium, ale również np. stali nierdzewnych.

USA nie będą w stanie także odbudować własnej produkcji, zwłaszcza aluminium i niezależnie od decyzji politycznych przez wiele kolejnych lat pozostaną importerem netto aluminium. Największym eksporterem aluminium do USA jest Kanada. Kraj ten wysyła do swojego południowego sąsiada 2,5 mln ton tego metalu rocznie.

Nic więc dziwnego, że głosy krytyki płyną również ze Stanów Zjednoczonych. Przeciwko cłom opowiada się m.in. amerykańskie Aluminum Association, organizacja skupiająca producentów wyrobów aluminiowych. Szefowa stowarzyszenia Heidi Brock twierdzi, że cła uderzą w 97 proc. łańcuchów dostaw dla sektora aluminiowego.

Sprawa ceł niewątpliwie zaszkodzi także szerszym relacjom handlowym między Europą a Ameryką. Na początku maja Unia Europejska zgodziła się kontynuować rozmowy z USA w sprawie umowy o wolnym handlu (tzw. układ TTIP), ale tylko pod warunkiem, że Waszyngton całkowicie wycofa się z ceł na stal i aluminium wobec Unii. Jednak 28 maja Bruksela zdecydowała się zawiesić negocjacje z powodu braku porozumienia w sprawie stali i aluminium.