Szukaj
2016-06-19

WIADOMOŚCI

Ewa Kowalska: czekamy na kolejny przełom

W 2015 r. dynamika wzrostu zużycia stali nierdzewnych w Polsce wyraźnie zmalała. To zjawisko niespotykane od lat. Czy należy się niepokoić? 

Ewa Kowalska, prezes Italinox Polska: Każdy rynek kiedyś się nasyca. Pokazuje to chociażby przykład Europy Zachodniej. Co do Polski – uważam, że zużycie stali nierdzewnych jeszcze długo będzie się utrzymywało w lekkim trendzie wzrostowym. Wciąż mamy do czynienia z dużą konsumpcją wewnętrzną. Naszym sprzymierzeńcem staje się też np. moda. Nierdzewka coraz częściej wypiera stal czarną w takich sektorach, jak choćby budownictwo. Nie widzę więc jakiegoś większego niebezpieczeństwa dla naszej branży. Tym bardziej, że gospodarka Polski rozwija się zdecydowanie szybciej niż w innych krajach europejskich.

Wszystko to nie oznacza, że w sektorze stali nierdzewnych nie zachodzą zmiany. Dla przykładu, dystrybutorzy coraz aktywniej zaczynają szukać nowych rynków zbytu, rośnie eksport. Sprzedaż zagraniczna często bowiem przynosi większe zyski niż krajowa. Z podobnych powodów część firm wprowadza do sprzedaży alternatywne materiały, np. aluminium.

Problem z uzyskaniem odpowiedniej rentowności to zresztą jedna z naszych głównych bolączek. Ceny obowiązujące na rynku są niezwykle niskie. Co oznacza, że dystrybutorzy i przetwórcy stali nierdzewnych coraz mniej zarabiają. Pytanie, jak długo można ograniczać koszty, ciąć inwestycje? To przecież wstrzymuje rozwój.     

Podsumowując – rynek stali nierdzewnych w Polsce będzie się rozwijał, gdyż wzrasta zapotrzebowanie na ten materiał. Wspomniany rozwój nie będzie jednak już tak dynamiczny, jak w latach poprzednich.

 

A patrząc z poziomu kierowanej przez Panią firmy – jaki pod względem sprzedaży był ubiegły rok?

Można powiedzieć, że utrzymujemy się w ogólnym trendzie. Poziom sprzedaży ani nie spadł, ani też w jakiś znaczący sposób nie wzrósł. Przy obowiązujących cenach, a co za tym idzie ogromnej rywalizacji między firmami, nie zawsze możemy być konkurencyjni. To odbija się na wynikach.

 

Faktycznie, w polskiej branży panuje spora rywalizacja. Firmy też dużo inwestują. W 2015 r. ruszyło m.in. kolejne centrum serwisowe, uruchomione zostały nowe linie do obróbki stali nierdzewnych. W jakim kierunku, Pani zdaniem, rozwijać się będzie sektor w najbliższych latach?

Co do centrów serwisowych – warto się zastanowić czy nie jest ich za dużo, czy wszystkie mają wystarczające obłożenie. Uważam, że na kolejny tego typu zakład w Polsce nie ma już miejsca. Chyba że postawi je inwestor azjatycki, a Unia Europejska zniesie cła importowe. Jednak taki scenariusz dla reszty uczestników rynku nie byłby korzystny. Trafiłby bowiem do nas produkt nie zawsze najlepszej jakości, wytworzony w zakładach, które niekoniecznie przestrzegają wszystkich obowiązujących na Starym Kontynencie norm, ale byłby on z pewnością tańszy od tego, który dostępny jest obecnie. Tymczasem w naszym kraju wciąż kluczową rolę odgrywa cena. Jest to dla niektórych klientów jedyne kryterium wyboru.

 

Jak rozumiem, sugeruje Pani, że obecnie nie należy się spodziewać jakiś nowych spektakularnych inwestycji. Jaki więc model biznesowy przyjmą firmy działające na rynku stali nierdzewnych?

Jednym z pomysłów na zwiększenie sprzedaży jest to, o czym już wspomniałam, czyli wprowadzenie do oferty alternatywnych, poszukiwanych przez klientów materiałów. Inna strategia, będąca odpowiedzią na sytuację, w której rynek się ogranicza, robi się na nim coraz gęściej, spadają marże, a rosną oczekiwania klientów, to rozszerzenie zakresu usług. Wiele firm w tym właśnie kierunku się rozwija. Pewnym rozwiązaniem może być też specjalizacja w sprzedaży wybranego rodzaju asortymentu.

Realną perspektywą rozwoju branży jest też konsolidacja. Poszczególne firmy mogą dojść do wniosku, że łatwiej im będzie przetrwać łącząc siły.

 

Rodzimy sektor stali nierdzewnych, jak i cała gospodarka rynkowa, ma za sobą ponad ćwierć wieku rozwoju. Czy potrafi Pani wskazać jego kluczowe etapy?       

Na pewno można znaleźć co najmniej klika przełomowych momentów. Pamiętam, jak tuż po uruchomieniu działalności spółki w 1996 r. uczestniczyliśmy w targach Polagra. Nasze stoisko odwiedziło tylu klientów, że w pewnym momencie zabrakło nam katalogów promocyjnych. Skala zainteresowania była szokująca. W tamtym czasie na rynku działało niewiele firm specjalizujących się w sprzedaży stali nierdzewnych. To oczywiście szybko się zmieniło. Jednym z pierwszych kluczowych momentów rozwoju branży było pojawienie się w niej znaczących graczy, często z kapitałem zagranicznym.

Kolejnym przełomem był rok 2004 i wejście Polski do Unii Europejskiej. Przyjęte przez nasz kraj normy, np. dotyczące przemysłu spożywczego, nakazywały, aby w konkretnych rozwiązaniach technologicznych stosować stal nierdzewną. Do dziś wielu kolegów z rozrzewnieniem wspomina tamte czasy, kiedy popyt przewyższał podaż. Branża tego okresu nie zmarnowała. Pojawiły się znaczące inwestycje, wyrosły wspomniane centra serwisowe. Także nasza firma zbudowała wówczas swoją obecną siedzibę.

Zgodnie jednak z prawami ekonomii, po hossie zawsze przychodzi bessa. Nastąpił pamiętny rok 2008, czyli początek globalnego kryzysu gospodarczego, który przyniósł panikę na rynku. Zresztą już wcześniej zauważyć można było pewne sygnały ostrzegawcze. Mianowicie klienci zniechęceni rosnącymi nieprzerwanie cenami nierdzewki zaczęli szukać alternatywy; zamówienia w hutach zmniejszały się, szczególnie na stale wysokiej jakości, zawierające duże ilości niklu. Wszystko to doprowadziło do odwrócenia korzystnego trendu.

Mniej więcej w 2012 r. nastąpił kolejny ważny moment. Na rynku zaczęło pojawiać się coraz więcej stali z Azji. Europejskie huty, chcąc się bronić przed konkurencją, postawiły na rozwój własnej sieci sprzedaży oraz obniżkę cen. Zapoczątkowana wówczas tendencja utrzymuje się do dziś, co ma fatalny wpływ na osiągane przez firmy marże.  

 

Czy jest szansa na odwrócenie tego trendu?

Wszyscy uczestnicy rynku liczą na to, iż dojdzie do przełamania. Jednak tego, kiedy i czy w ogóle ono nastąpi niestety nikt nie wie.        

 

Rozmawiał: Andrzej Michalski-Stępkowski

Cała rozmowa w kwietniowym wydaniu magazynu "Nowa Stal". Zamów prenumeratę.

 

 

 

Polecamy